Toksyczne wychowanie. W buncie przeciw sobie. /  ESENCO, czyli sedno wszystkiego

RSS

Toksyczne wychowanie. W buncie przeciw sobie.

toxicKażdy w pełni ukształtowany człowiek, bez względu na to, czy sobie tego życzy, czy nie, siłą rzeczy musi być podobny do swoich rodziców. Przygoda zaczęła się od genów, a reszty dokonało wychowanie. Kiedy normy i postawy przekazane wskutek wychowania tworzą spójną i zwięzłą całość oraz są zgodne z naturalną potrzebą duszy człowieka, zostaną w pełni zasymilowane i zaakceptowane. Gdy do tego dojdzie, wychowanie dopełni pokładanej w nim roli.

Jeśli jednak proces indoktrynacji zaszedł za daleko, używano zbyt drastycznych środków wychowawczych lub jeśli człowiek odczuje, że został w jakiś sposób zdradzony przez swojego rodzica, może dojść do wyparcia istniejącego z nim powiązania, a tym samym przekazanych przez niego wartości. A że nabyte wskutek dziedziczenia lub wychowania cechy własnych rodziców są niezwykle trwałe, tym samym, negując tego rodzica, człowiek ostatecznie wypiera się samego siebie, jakiejś części swojej osobowości. Tym samym rozpoczyna ze sobą wewnętrzną walkę.

Tej walki nikt nie jest w stanie wygrać, bo unicestwiłby samego siebie. Jakaś nieświadoma część psychiki zawsze utożsamia się z poglądami wychowawców. Przede wszystkim chodzi tu o tę krytyczną cząstkę umysłu, która zmusza do postępowania wbrew własnej woli, za to zgodnie z narzuconymi wcześniej normami.

Jedno, pozornie niewinne zdarzenie, potrafi wywołać efekt lawiny i stać się przyczyną wiecznego buntu przeciw wszelkim wartościom. Następujące później kolejne zdarzenia, krok po kroku, kształtują relacje człowieka w stosunku do otaczającego go wszechświata. Bunt przeciw wartościom rodziny, która nie spełniła swojej roli, nie zapewniając poczucia bezpieczeństwa, może powodować negację wartości całego społeczeństwa. Ten sam szablon przyłożony z najmniejszej grupy społecznej, jaką jest rodzina, do tej największej, czyli społeczeństwa, powoduje przeciwstawienie się również i tym wartościom. Przecież przekazywane wartości nie mogą być cenne, skoro prowadzą do podporządkowania woli człowieka czyjejś dyktaturze, powodują unicestwienie człowieka, zabijają jego duszę. Z perspektywy małego skrzywdzonego dziecka negowanie każdego narzuconego porządku społecznego wydaje się być jedyną słuszną strategią prowadzącą do podkreślenia jego niezależności i odzyskania właściwej pozycji społecznej.

Osoby z negatywnymi wspomnieniami z dzieciństwa często nie chcą być tacy, jak próbowała wychować ich rodzina. Marzą o byciu kimś innym. Pragnienie to często nie pozwala im się zintegrować i w efekcie żyją w nich dwie rywalizujące ze sobą osobowości.

Ten sam schemat obowiązuje przy tworzeniu się patologicznej formy wiary wyznawanej przez człowieka. Nie mam złudzeń. Nie ma ludzi niewierzących. Każdy w coś wierzy i to, w co wierzy, kieruje jego życiem. Każdy ma pewien wyznawany system wartości, który, po odpowiednim indywidualnym zmodyfikowaniu, staje się osobistym drogowskazem postępowania. Negatywna przeszłość wywiera szczególny wpływ na ten system, zniekształcając obraz prawdziwego Boga, który ponoć wspiera człowieka na każdym etapie jego życia. Ktoś z negatywną przeszłością ma uwierzyć w Boga miłości? Że istnieje Ktoś, kto cię niby doskonale zna i rozumie, dla którego jesteś ważny, niezależnie od tego, kim jesteś i co robisz?! Gówno prawda! Kiedyś na pewno cię zdradzi, zwróci się przeciwko Tobie i ukarze za Twoje prowolnościowe zapędy. W jednym tylko celu. Żeby tylko pokazać, że jest silniejszy, żeby cię upokorzyć, udowodnić, że nic nie znaczysz, że nigdy nie wyrwiesz się z tych więzów. Że jesteś jego własnością. Będzie chciał udowodnić swoją siłę, jakby był jej niepewny. Taki jest Bóg. A może inny, ale mechanizm powstawania i rozwoju patologii jest podobny.

Na szczęście zmiana zawsze jest możliwa. Jeśli chcesz iść w tym kierunku, może zainteresują cię inne artykuły z tego cyklu:
„Sam nie przeżyjesz”
„Rodzic jest dla dziecka Bogiem”
„Dzieciństwo a konflikty wewnętrzne”
„Toksyczne wychowanie. W buncie przeciw sobie”

autor: Artur Domalewski




Twój Komentarz

Musisz być zalogowanyaby móc komentować.