Rodzic jest dla dziecka Bogiem /  ESENCO, czyli sedno wszystkiego

RSS

Rodzic jest dla dziecka Bogiem

Bóg ojciecDla każdego dziecka rodzic jest kimś w rodzaju Boga. Ma nie tylko całą mądrość świata, nie tylko wszystko może, ale ma wobec dziecka konkretne oczekiwania. Jest także największym autorytetem. Śmiało można stwierdzić, że jest ideałem. Tak właśnie. Dla dziecka rodzice stanowią idealny wzór, matrycę, do której przykładają wszystko, z czym spotykają się w tym świecie. Dziecko ufa rodzicom bezgranicznie. Każde ich zachowanie jest słuszne. Małe dziecko, nie znając jeszcze pojęć dobra i zła, nie interpretuje rzeczywistości w sposób, w jaki czyni to dorosły człowiek. Ma jasne kryteria, których dostarcza im idealny rodzic. Nie potrzebuje skomplikowanych interpretacji. Jeśli otrzyma karę, oznacza to, że postąpiło źle.

Dziecko zawsze chce zasłużyć na miłość i akceptację rodziców. Ich wsparcie jest mu potrzebne. Poza tym, przegląda się w ich oczach, w których odbija się ocena własnej wartości dziecka. Z powyższych względów pragnie spełnić oczekiwania rodziców. Jednocześnie dla prawidłowego rozwoju zmuszone jest podkreślać swą indywidualność. Z jednej strony próbuje być samodzielne, a z drugiej ma rodziców, którzy poprzez wypowiadane komunikaty dostarczają dziecku informacji zwrotnych o słuszności wybranego postępowania. Wraz z osiąganiem kolejnych etapów rozwoju, ten rodzicielski głos zaczyna oceniać zachowania dziecka nawet wtedy, kiedy nie są z rodzicami w bezpośrednim kontakcie. W pewnym momencie, to odbicie swojego ja w oczach rodziców oraz wypowiadane przez nich oceniające słowa schodzą do podświadomości i stają się podstawą wewnętrznej samooceny człowieka.

Kiedy miłość ofiarowana dziecku jest bezwarunkowa, co powoduje, że nie musi niczego robić, aby na tę miłość zasłużyć, to samoocena dziecka nie zależy od spełniania oczekiwań jego rodziców. Ponadto, jeśli oczekiwania względem dziecka były spójne i jasno określone, dziecko nie musi zgadywać, jak zachować się w danej sytuacji. Jeśli przy tym zdecyduje się postąpić wbrew woli „dorosłych” rodziców, może oczekiwać konsekwencji swoich zachowań, jednak zdaje sobie sprawę, że kara może nastąpić wyłącznie w przypadku złamania poznanych wcześniej norm. Sytuacja jest przewidywalna. Jest wybór. Możesz złamać zasadę i otrzymać przewidywalną karę. To wszystko. Nie musisz zasługiwać na miłość. Ponosisz jedynie konsekwencje swoich własnych wyborów. Zachowujesz wpływ i pełną godność osoby ludzkiej.

Gorzej, kiedy rodzice kochają dziecko warunkowo i grożą, że przestaną, kiedy dziecko nie spełni ich oczekiwań. Niezbyt dobrze jest również wtedy, kiedy za konsekwencjami nieakceptowanego zachowania dziecka kryje się jego negatywna ocena jako osoby. Kiedy nieoceniane są zachowania, ale sam człowiek. To dużo zmienia na niekorzyść oceny własnej. Każdy dąży do niezależności, bo ma wolną wolę i chce sobą samodzielnie dysponować. Musi tak postępować, żeby być człowiekiem. Gdy jednak za wybranym sposobem zachowania idzie negatywna ocena osobowa dziecka i brak dla niego akceptacji, pojawia się konflikt, którego nie sposób się później pozbyć. Dlatego też na rodzicach spoczywa szczególna rola w procesie wychowania dziecka. Należy pamiętać, aby zawsze oceniać zachowania, nie ludzi. Nie można odrzucać człowieka tylko za to, że postąpił niezgodnie z naszymi oczekiwaniami. Kara nie może odbywać się poprzez odrzucenie.

W trakcie dojrzewania wyobrażenie dziecka na temat rodziców, sposób ich postępowania względem dzieci, oczekiwania, relacje, traktowanie w okresie dorastania, schodzi u dorosłego człowieka do podświadomości i stale dostarcza mu oceny jego zachowania. Tak rodzi się do życia wewnętrzny krytyk, doradzając człowiekowi w jego drodze przez życie. Krytyk decyduje, za co człowiek może liczyć na miłość i akceptację. Dorosły człowiek uzależnia traktowanie siebie od możliwości uzyskania tej miłości. Jeśli w dzieciństwie była ona bezgraniczna i bezwarunkowa, to akceptacja siebie w dorosłym życiu również jest bezwarunkowa. Jeśli nie, człowiek do skutku próbuje na tę miłość zasłużyć, spełniając kierowane do niego oczekiwania, a za odstępstwa jest przez samego siebie surowo karany, głównie przez brak akceptacji dla siebie i swojego postępowania. Czuje, że postępuje źle, czasami nie zdając sobie sprawy z przyczyny takiego odczucia. Jeśli człowiek był w dzieciństwie poniżany, poniża sam siebie, oczekując, że tego chce od niego obraz rodzica w jego własnej głowie. Jeśli rodzice byli zbyt wymagający, dorosły już człowiek wymaga od siebie przynajmniej tak samo dużo. Nie może przestać pędzić, pracować, uczyć się, powielać pewnych narzuconych zachowań, zamartwiać się, ograniczać, nadmiernie kontrolować, krytykować. Jednym słowem, stawiając się w tej samej pozycji, w jakiej znajdował się w dzieciństwie.

To nie tylko krytyk, ale w ten właśnie sposób obraz rodzica w psychice dziecka i wyobrażenie na temat oczekiwań tego rodzica względem niego, przeradza się w dorosłym życiu w obraz Boga. Bo jaka inna postać mogłaby tak silnie wpływać na zachowania człowieka. Obraz ten ma względem człowieka określone oczekiwania i domaga się ich spełnienia w podobny sposób, w jaki rodzice traktowali dziecko. Człowiek podświadomie wyobraża sobie, że Bóg podobnie zareaguje na jego zachowania jak jego rodzice. To tylko obraz, jednak bardzo silny, którego trudno się pozbyć i od którego zależy postępowanie człowieka. Jeśli rodzice dali dziecku wystarczająco dużo miłości, łatwiej jest mu uwierzyć, że Bóg jest Bogiem miłości. Niezależnie od tego, czy sobie to uświadamia, czy nie, ma poczucie, że świat jest dla niego przyjazny i że Bóg go wspiera na każdym kroku. Jeśli jednak rola rodzica sprowadzała się do wydawania negatywnych sądów, krytyki i kar, jest duża szansa na to, że podobnie będzie postrzegany Bóg. Człowiek z taką przeszłością oczekuje ciągłych kar za swoje zachowanie. Do końca nie wie, czego Bóg od niego żąda, ale nawet, gdy spełnia jego nierealne wymagania, to i tak ostatecznie może spodziewać się co najwyżej łagodniejszego wymiaru kary. Każdy bunt przeciwko temu wyobrażeniu rodzi wewnętrzny konflikt, który wywiera negatywny wpływ na niemalże każdy obszar życia człowieka i może przyczynić się do wielu cierpień i nieporozumień.[1]

Ostatecznie zawsze chodzi o zasłużenie na miłość. Wskazówką jest otrzymanie narkotyku w postaci doświadczanych w dzieciństwie emocji, których ciągle musi doświadczać i które ustalają jego relację z samym sobą. Ta relacja utrzymywana jest za wszelką cenę, dając namiastkę miłości i poczucia bezpieczeństwa, odrobiny mglistego poczucia akceptacji swojej osoby z powodu zaspokojenia tej części siebie, która zbudowana jest z przewidywanych oczekiwań swoich rodziców. Człowiek podświadomie dąży do poczucia spełnienia obowiązku względem tych wymagań. Niezgoda na życie pod dyktando tej oceny, nawet racjonalnie uzasadniona, staje się przyczyną niezliczonych konfliktów wewnętrznych z tą częścią osobowości, która została ukształtowana przez oceniających rodziców. Za niezaspokojoną relacją zawsze stoi głód miłości.

Wróć do prawdziwego domu – Paul Washer „Come home”

 

[1] idea obrazu Boga została zaczerpnięta z książki Jacka Prusaka SJ „Poznaj siebie. Spotkasz Boga.” Przeświadczenie, że rodzic jest dla dziecka Bogiem miałem zanim przeczytałem tę pozycję, jednak terminy użyte w publikacji pozwoliły mi na oddzielenie tego obrazu od Boga prawdziwego i przyjęcie właściwej perspektywy. Jestem wdzięczny za takie przedstawienie sprawy i że dane mi było trafić na tę pozycję. Dziękuję.

Artykuły z tej samej serii:
„Sam nie przeżyjesz”
„Rodzic jest dla dziecka Bogiem”
„Dzieciństwo a konflikty wewnętrzne”
„Toksyczne wychowanie. W buncie przeciw sobie”

 

 




Twój Komentarz

Musisz być zalogowanyaby móc komentować.